|
||||
| Historia mojej endometriozy - Karina z Łodzi |
|
Historia mojej endometriozy - Karina z Łodzi Przez ostatnie 6 lat chodziłam systematycznie do ginekologa na badania. Zawsze wszystko było w najlepszym porządku. Dzisiaj zastanawiam się, na jakiej podstawie były stawiane te diagnozy....hm? Czy da się jednoznacznie zdiagnozować pacjentkę jedynie na podstawie badania wewnętrznego? Łącznie zaliczyłam 4 prywatne gabinety. W między czasie miałam zrobioną tylko raz cytologię i wymaz, żadnego badania piersi, czy usg. Przekonano mnie, że taka to natura kobiety, że coś tam boli a zwłaszcza podczas okresu. Jak to mówiła moja dr “my kobiety tak mamy”. Skoro okres to nie choroba, więc, czy za normę mogłam przyjąć fakt, że na tydzień przed okresem bolało mnie podbrzusze, występowały poty nocne, bóle w kościach, pojawiały się kłopoty z koncentracją i mdłości. Przez pierwsze dwa dni cyklu, żeby jakoś funkcjonować łykałam po 6-8 pyralginów dziennie (tylko ten lek pomaga mi na bóle) i robiłam nasiadówki w gorącej wodzie, przykładałam termofor. Niekiedy nie mogłam się wyprostować i chodziłam zgięta w pół – jakby granat mi wybuchł w brzuchu. Jednym słowem byłam jak wrak. Dolegliwości strasznie utrudniały mi życie osobiste i zawodowe. Co do spraw alkowy … nieraz nastrój chwili pryskał jak bańka mydlana, bo przecież żaden kochający mężczyzna nie chce sprawiać kobiecie bólu. Spirala frustracji narastała. Trudno jest w takiej sytuacji stworzyć udany związek. Aby mieć jakąkolwiek przyjemność z seksu musiałam się nieźle nagimnastykować. Było bardzo mało pozycji, w których nie odczuwałam dyskomfortu, nieraz ból uniemożliwiał w ogóle współżycie. Już wtedy byłam przekonana, że problem jest o wiele poważniejszy niż tylko przewrażliwienie. Zawsze nerwowe obliczenia, żeby tylko okres wypadł w weekend. „Wychodzona diagnoza” – dla świętego spokoju – zespół PMS! Mało profesjonalne podejście do pacjenta. Może to rutyna? Sama nie wiem jak dzisiaj się do tego ustosunkować.
Apogeum nastąpiło w czerwcu 2007 r. Trafiłam do prywatnego gabinetu ginekologicznego p. ordynatora ze stanem podgorączkowym utrzymującym się przez 6 tyg., kłującym bólem w lewym boku utrudniającym chodzenie. Kolejny raz zostałam potraktowana jak klasyczna hipochondryczka. Zwykłe ręczne badanie nic nie wykazało. W tym czasie zażywałam już ketonal forte, przepisany przez lekarza rodzinnego. Na moją wyraźną prośbę – po wcześniejszym stwierdzeniu: „skoro pani chce, ale i tak nic to nie wykaże”– zostało wykonane usg ? Gdybym nie była maksymalnie zdesperowana, to pewnie odeszłabym potulnie z kwitkiem. Czy stan, w jakim się zgłosiłam do ginekologa nie kwalifikował mnie do wykonania usg? Czy usg w gabinetach ginekologicznych przeznaczone jest jedynie dla ciężarnych?
Leczenie zoladexem przez pierwsze miesiące znosiłam znośnie. Dopiero po trzecim zastrzyku pojawiły się wszelkie objawy menopauzy do najbardziej uciążliwych należały: uderzenia gorąca, nadmierna potliwość, migrenowe bóle głowy, potworne zmęczenie i zerowa ochota na seks ;-). W trakcie przyjmowania zoladexu waga utrzymywała się na stałym poziomie, ale po odstawieniu poszła 12 kg na +. Do dnia dzisiejszego nie mogę schudnąć. Powyższa historia została opisana przez Karnię 25 marca 2008 na www.endometrioza.aid.pl/forum Tu można śledzić dalszy ciąg Historii Kariny oraz do niej napisać Historia została opublikowana za zgodą autorki. Dziękujemy! |
| Zmieniony ( Poniedziałek, 22 Sierpień 2011 17:15 ) |





Komentarze