Teraz jest piątek, 10 września 2010, 13:38

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 164 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 17  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Historia Priti
PostNapisane: niedziela, 3 stycznia 2010, 22:56 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 3 stycznia 2010, 09:31
Posty: 320
Lokalizacja: duży pokój
Tyle się napisałam i wszystko mi się skasowało przez jakiś przypadkowo naciśnięty klawisz :evil:
A więc od początku.
Wszystko zaczęło się jakieś 17 lat temu od potwornych bóli brzucha tuż po miesiączce. Na początku nie kojarzyłam tych bóli z miesiączką, która choć obfita i bolesna, była do zniesienia. Trafiłam więc do lekarza ogólnego. Obecnie jest on wziętym i bardzo dobrym ginekologiem, specjalizującym się w leczeniu niepłodności. Wtedy był zaraz po studiach. Wysłał mnie na ogólne badania krwi i moczu. Wyniki jak zwykle miałam książkowe. Lekarz drapał się w głowę mrucząc coś pod nosem, po czym przepisał mi Ranigast oraz mleczko zobojętniające kwasy. Brałam, ale nie pomagało. Po dwóch latach męki postanowiłam w końcu złożyć swoją pierwszą w życiu wizytę u ginekologa. Miła pani doktor podczas badania stwierdziła guza na jajniku i dała skierowanie na usg. W tamtych czasach usg nie bywało w gabinetach ginekologów, nawet prywatnych, a ja byłam u lekarza w przychodni rejonowej, więc termin usg miałam dopiero za dwa miesiące. Ponieważ byłam przerażona i miałam wizję raka i rychłej śmierci, moja mama wysupłała niemałą sumkę na usg prywatnie. Lekarz, który je robił stwierdził trobiel średnicy 7cm na prawym jajniku i poinformował mnie o prawdopodobnej konieczności usunięcia jajnika. Wróciłam do swojej ginekolog. Chciała mnie od razu skierować na laparoskopię, a wykonywały ją wtedy tylko dwa szpitale w moim mieście. Była to nowość. Na słowo "szpital" wpadłam w taką histerię, że lekarka zdecydowała się spróbować leczenia nieistniejącym już lekiem Gestigen. Miałam go brać 3 miesiące bez przerw na miesiaczkę. Wytrzymałam półtora. W bólach przyczołgałam się do lekarki, która stwierdziła skręcenie torbieli. Pojechałam na dyżur do szpitala. Przemiły ordynator powiedział, że laparoskopię wykonują tylko w przypadku torbieli do 5cm, więc czeka mnie operacja. Ponieważ był początek roku akademickiego a w tamtych czasach po operacji pozostawało się 2 tygodnie w szpitalu, w tym 5 dni z cewnikiem i pod kroplówką zamiast jedzenia, ordynator postanowił zrobić dla mnie wyjątek, żebym nie straciła roku na uczelni. Ale najpierw musiałam dostać miesiączkę po Gestigenie. To była najgorsza miesiączka w moim zyciu. Bóle nie do zniesienia i skrzepy wielkości pięści. Podano mi środki p/bólowe i wypisano do domu. Wróciłam do szpitala po miesiączce i zaczęły się schody, bo nie miałam już skierowania. Przyjęto mnie warunkowo, ale nie było miłego ordynatora, tylko jego gburowaty zastępca, który podczas badania, nie robiąc usg, stwierdził cudowne uzdrowienie (to znaczy nie wyczuł żadnych torbieli). Postanowił mnie wypisać, a na moje stwierdzenie, że mnie bardzo boli odpowiedział, że nie każdy ból ma podłoże ginekologiczne. Wracałam do domu w boleściach kompletnie zdezorientowana. Na szczęście przypomniało mi się, że właśnie mam termin usg w przychodni, na które zapisałam się dwa miesiące wcześniej i go nie odwołałam. Lekarz robiący usg nic się nie odezwał, tylko złapał za telefon i kazał się połączyć z moją ginekolog. Prosto z usg trafiłam więc do niej. Powiedziała mi, że teraz oprócz torbieli na prawym mam drugą 5cm na lewym jajniku. Była zbulwersowana zachowaniem zastępcy ordynatora i chciała mi wypisać skierowanie do tego drugiego szpitala robiącego laparoskopię. Ale moja wkurzona mama złapała mnie za rękę i wróciłyśmy do tego pierwszego szpitala, prosto do ordynatora. Prosto z mostu wypaliła, że nie przyjęto mnie bo nic nie dałam. Ordynator był tak wstrząśnięty, że kazał mi się zgłosić po kolejnej miesiączce bezpośrednio do niego, i dał mi opakowanie Minuletu, który miałam brać. No więc po kolejnym miesiącu wróciłam i zrobiono mi laparo. Wspominam to jak zły sen. Miałam potworne nudności po, i nic mi nie podano aby je złagodzić. Lekarz mimo iż byłam pełnoletnia nie chciał mi nic powiedzieć, tylko czekał na moją mamę. Zdenerwowałam się i chciałam roznieść szpital (jestem dość wybuchowa niestety), więc inna lekarka, która asystowała przy laparo, przytuliła mnie do piersi i poinformowała, że mam endometriozę (co to jest?) i muszę teraz brać lek przez pół roku a potem zrobimy drugie laparo. Ale się wkurzyłam! Jakie drugie? Pierwsze ledwo przeżyłam. O nie! Nie ze mną te numery. Spakowałam się, ale ubranie miałam w szatni i nie mogłam uciec. Musiałam poczekać na mamę, jej rozmowę z ordynatorem, no i wypis, na którym pisało, że to endometrioza III st. , liczne zrosty, torbiele i otrzewna wypełnione czekoladowa treścią, itd. Wróciłam do domu i na uczelnie. Z trudem zaliczyłam zaległości, ale udało się nie zarwać roku. Brałam tem cholerny Danazol ponad pół roku i straciłam po nim zupełnie głos. To było dla mnie za dużo. Wyrzuciłam tabletki do kosza. Niech się dzieje co chce. I tak nie wyjdę za mąż i nie będę miała dzieci to po co łykać to świństwo. Postanowiłam już nigdy nie pójsć do ginekologa. Wytrzymałam 12 lat. Miałam lepsze i gorsze okresy. W końcu ból brzucha towarzyszł mi codzień do popołudnia. Wieczorem było lepiej. Do tego bolesna kość ogonowa utrudniała siedzenie. W nocy miałam bóle w okolicach odbytu. Kiedy nie pomagały już żadne środki p/bólowe zrozumiałam, że nie obejdzie się bez lekarza. Wróciłam do tego ordynatora. Miał już oczywiście usg w gabinecie (jakie zaskoczenie, co za zmiany, wzierniki jednorazowe, ale postęp w przeciągu 12 lat). Na usg widoczna torbiel prawego jajnika średnicy 8cm. Ca125 -77. Dostałam skierowanie na operację, no bo laparo to do 5cm itd. Jednak po raz kolejny pan doktor zrobił wyjątek i postanowił zrobić laparoskopię. Poszłam do tego szpitala co poprzednio. Jaka zmiana! Pokoje dwuosobowe z łazienkami (poprzednio 7-osobowe, kolejka do łazienki na korytarzu), miła atmosfera, nie ma lewatywy. I nagle woła mnie na badanie kto? No zastępca ordynatora, ten sam gbur. Ale i u niego zaszła przedziwna odmiana. Miły, uprzejmy, uśmiechnięty. A przecież nic nie dałam. Zaraz po wybudzeniu z narkozy podano mi środek p/wymiotny, więc i nudności uniknęłam. Na porannym obchodzie lekarz poinformował mnie, że prawy jajnik trzeba było usunąć, jajowód też. Jajnika praktycznie nie było, jajowód był poskręcany i w stanie zapalnym. Drugi jajowód całkowicie niedrożny. Czy planuję ciążę? Nie, nie mam z kim. Tak mi się życie ułożyło. Zapytał, czy chcę wyjść do domu od razu, ale ja byłam na to zbyt słaba i postanowiłam sobie poleżeć. Na drugi dzień zasłabłam przed obchodem, więc już inny lekarz też nie chciał mnie wypisać. A więc jak to ja, wpadłam w furię i postanowiłam roznieść szpital na kawałki. Jak mi ciśnienie podskoczyło, to od razu się lepiej poczułam. Ruszyłam więc do dyżurki lekarzy i zażądałam wypisu na żądanie. Miła pani doktor zapytała, czy mi w domu dzieci płaczą, a skoro nie, to czemu nie mam sobie jeszcze poleżeć pod dobrą opieką. Chcąc nie chcąc przyznałam jej rację. byłam więc w szpitalu w sumie 5 dni a nie 3. Na wizytach po szpitalu lekarz dał mi do zrozumienia, że skoro nie planuję ciąży a nic się nie dzieje to mam mu głowy nie zawracać, bo poczekalnia pełna jest kobiet w ciąży, no bo w końcu jest wziętym położnikiem. Wróciłam więc do mojej lekarki z rejonu. Półtora roku temu znowu miałam torbiel na jajniku średnicy 5cm. Dostałam Yasminelle na 3 miesiące bez przerw. Torbiel się wchłonęła. Lekarka więc zaleciła brać Yasminelle już normalnie z przerwą. Niestety dostałam zapalenia żył i musiałam lek odstawić po pół roku. Trafiłam do chirurga naczyń, który stwierdził niewydolność żył głębokich i zabronił leczenia hormonami, ze względu na znaczne ryzyko zakrzepicy. Latem pojawiły się bardzo bolesne skurcze jelit. Ponieważ leczę się na silną nerwicę (byłam z jej powodu pół roku na zwolnieniu i w szpitalu) lekarz ból jelit przypisał nerwicy, stwierdził zespół jelita drażliwego i obecnie łykam Duspatalin retard i Debridat. Pomaga, ale nie całkowicie. Tylko na ostatnim usg na macicy pojawiła się jakaś przestrzeń płynowa o średnicy 2cm. Lewy jajnik mam całkowicie zrośnięty z macicą. Lekarz podejrzewa powrót endo. I nie wiem, co dalej. Jak to leczyć bez hormonów? A miesiączki znowu bolesne i ze skrzepami.
To na razie koniec mojej historii. Boję się dalszego ciągu. Jestem pod obserwacją.

_________________
jesień 1992- pierwsze silne bóle
grudzień 1994 - laparoskopia diagnostyczna - endo III st.
Danazol przez pół roku i przerwa w leczeniu
luty 2007 - druga laparoskopia - usunięcie prawych przydatków i uwolnienie zrostów
brak leczenia i kolejne torbiele
Antyki i problemy z żyłami w wyniku antyków
marzec 2010 - trzecia laparoskopia, masa zrostów, drobne ogniska endo rozsiane
Azalia na próbę

Moja Historia
Obrazek
Szukając Boga


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Priti
PostNapisane: niedziela, 3 stycznia 2010, 23:18 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 28 maja 2009, 11:11
Posty: 1768
Witaj Kochana! Straszna ta Twoja droga z endo..Najważniejsze, abyś była pod naprawdę fachową opieką. Czy, mimo tak rozległej choroby, wiążesz swoje plany życiowe z macierzyństwem? Jeśli nie - najlepszym w tym momencie rozwiązaniem jest zażywanie analogów. Czy podczas zabiegów wspominano o zrostach jelit? Twoje bóle niestety mogą na to wskazywać. Czy stosujesz jakąś dietę, aby choć troszeczkę sobie pomóc? Życzę Ci wkroczenia w Nowy Rok z uśmiechem, bez bólu...Pozdrawiam cieplutko

_________________
Kasia


1996r. - początek zmagań z chorobą;
1998r. - laparotomia - usunięcie cysty na prawym jajniku;
2006r. - początek starań;
2007r. - pierwsze przypuszczenia endometriozy;
07.2009r. - laparoskopia; 2 torbiele jajnika prawego, liczne zrosty na jelitach; brak leczenia; dieta endo;
12.2009r. - przygotowania do in vitro i ...
14.01.2010 - dwie cudownie tłuściutkie krechy na teście!
Moja Historia
GG: 15721997


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Priti
PostNapisane: poniedziałek, 4 stycznia 2010, 07:02 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 20 lipca 2009, 09:26
Posty: 180
Witaj Priti :)
miło cię u nas gościć, niestety poznajemy się w strasznych mękach,, ale zobaczysz tutaj znajdziesz wsparcie, które jest nam tak bardzo potrzebne.
trzymaj się cieplutko i dołączam się do życzeń biktost niech ten rok będzie bez bólu i pełen uśmiechu...

_________________
podejrzenie endometriozy 24 czerwca 2009r
czekanie na dalszy ciąg wydarzeń

laparotomia 28 września 2009r
endo III st


Obrazek
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Priti
PostNapisane: poniedziałek, 4 stycznia 2010, 07:34 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 3 stycznia 2010, 09:31
Posty: 320
Lokalizacja: duży pokój
Bardzo Wam dziękuję za ciepłe słowa. Ostatnio mój stan psychiczny się pogorszył i postanowiłam podzielić się swoim bólem z kimś, kto mnie zrozumie.
biktost napisał(a):
Czy, mimo tak rozległej choroby, wiążesz swoje plany życiowe z macierzyństwem? Jeśli nie - najlepszym w tym momencie rozwiązaniem jest zażywanie analogów. Czy podczas zabiegów wspominano o zrostach jelit? Twoje bóle niestety mogą na to wskazywać. Czy stosujesz jakąś dietę, aby choć troszeczkę sobie pomóc?

Nie planuję dziecka. Nie mam z kim. Poza tym mam silne lęki związane z dziećmi. Z drugiej strony każde nowe dziecko wśród znajomych to dla mnie pogłębienie depresji, którą też bezskutecznie leczę od kilku lat. Czy analogi nie wpłyną niekorzystnie na moje zaburzenia lękowo-depresyjne?
Podczas zabiegów mówiono o masywnych zrostach narządów, jednak nie padło słowo "jelita". Zrosty w miarę możliwości uwolniono podczas drugiego laparo. Jednak lekarz tłumaczył, że po każdym zabiegu operacyjnym w jamie otrzewnej tworzą się na nowo zrosty. Też podejrzewam że to może być przyczyną moich bóli. Diety żadnej nie stosuję, ale postanowiłam trochę schudnąć i jeść więcej warzyw i owoców a mniej mięsa i słodyczy. Odstawiłam też całkowicie mleko krowie i jego produkty, co wpłynęło na poprawę mojej cery.

_________________
jesień 1992- pierwsze silne bóle
grudzień 1994 - laparoskopia diagnostyczna - endo III st.
Danazol przez pół roku i przerwa w leczeniu
luty 2007 - druga laparoskopia - usunięcie prawych przydatków i uwolnienie zrostów
brak leczenia i kolejne torbiele
Antyki i problemy z żyłami w wyniku antyków
marzec 2010 - trzecia laparoskopia, masa zrostów, drobne ogniska endo rozsiane
Azalia na próbę

Moja Historia
Obrazek
Szukając Boga


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Priti
PostNapisane: poniedziałek, 4 stycznia 2010, 11:11 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 28 maja 2009, 11:11
Posty: 1768
Kochana zajrzyj tutaj :)

_________________
Kasia


1996r. - początek zmagań z chorobą;
1998r. - laparotomia - usunięcie cysty na prawym jajniku;
2006r. - początek starań;
2007r. - pierwsze przypuszczenia endometriozy;
07.2009r. - laparoskopia; 2 torbiele jajnika prawego, liczne zrosty na jelitach; brak leczenia; dieta endo;
12.2009r. - przygotowania do in vitro i ...
14.01.2010 - dwie cudownie tłuściutkie krechy na teście!
Moja Historia
GG: 15721997


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Priti
PostNapisane: poniedziałek, 4 stycznia 2010, 11:18 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 3 stycznia 2010, 09:31
Posty: 320
Lokalizacja: duży pokój
Ojej! Strasznie trudno trzymać taką dietę, zwłaszcza jak się jest takim łasuchem jak ja i nie ma się dostępu do warzyw i owoców z pewnych źródeł. Niestety jestem skazana na zwykłe sklepy.

_________________
jesień 1992- pierwsze silne bóle
grudzień 1994 - laparoskopia diagnostyczna - endo III st.
Danazol przez pół roku i przerwa w leczeniu
luty 2007 - druga laparoskopia - usunięcie prawych przydatków i uwolnienie zrostów
brak leczenia i kolejne torbiele
Antyki i problemy z żyłami w wyniku antyków
marzec 2010 - trzecia laparoskopia, masa zrostów, drobne ogniska endo rozsiane
Azalia na próbę

Moja Historia
Obrazek
Szukając Boga


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Priti
PostNapisane: poniedziałek, 4 stycznia 2010, 11:30 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 28 maja 2009, 11:11
Posty: 1768
Tak, wiem, że trudno. Ale chodzi raczej o racjonalną podstawę żywienia, nie o rygorystyczne zasady. O eliminowanie z diety powolutku i po kolei składników, aby obserwować reakcję organizmu. Może warto zrezygnować np z czarnej herbaty, z kawy, ze słodyczy, ograniczyć spożywanie cukrów? Nie mogę namawiać nikogo do rezygnacji z mięska, ale czerwone podobno szkodzi najbardziej nam - endokobietkom. Wprowadzić do codziennych posiłków ciemne kasze, warzywa, ryby? Opcji jest wiele, naprawdę :) , i nie oznacza to, że nagle nie będziemy miały co jeść ;) Jednak niezaprzeczalnym faktem jest, że każda z nas, która choć w części podporządkowała się tym reguło, odczuwa ulgę na co dzień i lepsze samopoczucie. A o to przecież nam chodzi najbardziej :)

_________________
Kasia


1996r. - początek zmagań z chorobą;
1998r. - laparotomia - usunięcie cysty na prawym jajniku;
2006r. - początek starań;
2007r. - pierwsze przypuszczenia endometriozy;
07.2009r. - laparoskopia; 2 torbiele jajnika prawego, liczne zrosty na jelitach; brak leczenia; dieta endo;
12.2009r. - przygotowania do in vitro i ...
14.01.2010 - dwie cudownie tłuściutkie krechy na teście!
Moja Historia
GG: 15721997


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Priti
PostNapisane: poniedziałek, 4 stycznia 2010, 12:57 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 8 czerwca 2009, 18:40
Posty: 1938
Priti analogi mają szansę Ci pomóc, a co najważniejsze nie powinny mieć negatywnego wpływu na żyły. Rzeczywiście moga pogarszać samopoczucie psychiczne- ja w trakcie ich brania miałam przepisane antydepresanty, bardzo mi pomogły, coć rzeczywiście brałam większą dawkę niz standardowa. A co zaburzeń lękowo- depresyjnych, to czy chodzisz na terapię? Masz dobrze dobrane leki? Masz okresy lepszego i gorszego samopoczucia, czy ciągle tak samo?

Pozdrawiam nerwicowa koleżanko ( mam tą sama przypadłość, z tym, że prawie jej nie odczuwam obeznie, no chyab, że życie da mi mocno w kość :) )

_________________
Trzy laparoskopie, zrosty, zrosty, zrosty, torbiele i usunięty jajnik i pół, dwa programy ISCI, a teraz 32 tydzień ciąży i wielka nadzieja, że Maluszek będzie rósł i rozwijał się zdrowo
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Priti
PostNapisane: poniedziałek, 4 stycznia 2010, 13:17 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 grudnia 2008, 20:27
Posty: 2077
Lokalizacja: Poznań
Witaj Kochana! Nacierpiałaś się widzę... Czytam o Twojej zakrzepicy i zastanawiam się, czy lekarze zapisali Ci jakieś leki na to? Powinnaś brać coś na rozrzedzenie krwi, jak choćby Acard. No i zapytaj lekarza o analogi, bo dobrze by było podsuszyć trochę ogniska endometriozy, jeśli takowe są. Co do zrostów - jedyna rada, jaką mogę dać... bo sama mam podobne problemy, to ruch plus odpowiednia dieta - w ten sposób można znacząco zmniejszyć dolegliwości bólowe. No i na nerwy też pomoże.

_________________
endometrioza III/IVst, usunięty jajowód i część jajnika, nawracające torbiele, zrosty, 3 operacje, 2 nieudane programy ICSI, aktualnie odpoczywam i myślę powoli o 3 ICSI - tutaj przeczytacie moją historię...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Priti
PostNapisane: poniedziałek, 4 stycznia 2010, 21:49 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 3 stycznia 2010, 09:31
Posty: 320
Lokalizacja: duży pokój
kumiko napisał(a):
A co zaburzeń lękowo- depresyjnych, to czy chodzisz na terapię? Masz dobrze dobrane leki? Masz okresy lepszego i gorszego samopoczucia, czy ciągle tak samo?

Na terapię chodziłam i nic mi to nie dało. Spędziłam też 3 miesiące na oddziale dziennym i był to koszmar. Do kolejnej terapii muszę dojrzeć, bo na razie jestem na "nie". Leki mam dobrze dobrane, biorę maksymalną dzienną dawkę Efectinu i 10mg mianseryny na noc, dzięki czemu przesypiam całą noc, ale tyję. Miewam okresy lepszego samopoczucia, ale częściej gorszego. Obecnie pogłębiła mi się depresja, bo z lękami i natręctwami Efectin jakoś sobie radzi.
sunshine26 napisał(a):
Czytam o Twojej zakrzepicy i zastanawiam się, czy lekarze zapisali Ci jakieś leki na to? Powinnaś brać coś na rozrzedzenie krwi, jak choćby Acard.

Biorę Acard codziennie, wcześniej też Detralex, ale na zimę się go odstawia. Niestety prawa noga ciągle spuchnięta.
Przeraża mnie trochę wizja analogów, nie tylko ze względu na cenę, ale na objawy uboczne. Muszę porozmawiać z lekarzem. Może to coś na macicy zniknęło.

_________________
jesień 1992- pierwsze silne bóle
grudzień 1994 - laparoskopia diagnostyczna - endo III st.
Danazol przez pół roku i przerwa w leczeniu
luty 2007 - druga laparoskopia - usunięcie prawych przydatków i uwolnienie zrostów
brak leczenia i kolejne torbiele
Antyki i problemy z żyłami w wyniku antyków
marzec 2010 - trzecia laparoskopia, masa zrostów, drobne ogniska endo rozsiane
Azalia na próbę

Moja Historia
Obrazek
Szukając Boga


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 164 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 17  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: diana86, Google [Bot] i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL