Forum Portalu www.endometrioza.aid.pl

Forum chorych na endometriozę, porady, grupy wsparcia, spotkania kobiet chorych na endometriozę - wszystko o: endometrioza, laparoskopia, torbiel czekoladowa, zrosty, ca-125, płodność.
Teraz jest niedziela, 25 sierpnia 2019, 01:12

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 600 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 60  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Historia kwiatka26
PostNapisane: niedziela, 25 stycznia 2009, 14:29 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 25 stycznia 2009, 11:55
Posty: 344
Witam wszystkich :)
Właściwie nie chciałam opisywać swojej historii dopóki nie będzie ona miała szczęśliwego zakończenia, ale nastąpił pewien przełom w moim życiu i postanowiłam się ujawnić i dołączyć do innych dziewczyn borykających się z tym samym problemem co ja- endometriozą.
Rok po ślubie zapragnęliśmy z mężem malutkiej fasolki. Wybraliśmy się do lekarza (podobno najlepszego w moim mieście), dał nam wskazówki, zlecił mi badania, zrobił 2 razy USG i stwierdził, że wszystko w porządku i możemy rozpocząć starania. Niestety te starania nie były zbyt regularne ponieważ przeprowadzaliśmy się do innego miasta, jeszcze do tego zmieniałam pracę i byłam w ogromnym stresie. Po trzech miesiącach już mieszkaliśmy w nowym mieszkanku, ale nie zdążyłam się jeszcze dobrze nacieszyć naszym gniazdkiem, ponieważ zaraz po tym trafiłam do szpitala. W ten pechowy dzień jechałam do pracy, okres miał przyjść już tydzień wcześniej, ale tylko coś pobolewało i plamiłam. Po drodze na przystanek złapał mnie straszliwy ból, myślałam że to w końcu @ się pojawi, ale ból był coraz mocniejszy, ledwo co wsiadłam do nyski. W nysce tak się źle czułam, że wysiadłam i zamówiłam taksówkę i postanowiłam wrócić do domu i wziąć nospę. Ledwo co weszłam na 3 piętro, prawie na czworaka, wzięłam 2 nospy, po pól godzinie nic się nie zmieniło, więc zadzwoniłam po męża i zawiózł mnie do szpitala. Lekarz bardzo długo mnie badał, naciskał tam gdzie najbardziej bolało, później przykładał tam aparat USG, myślałam, że się wykończę... pielęgniarki próbowały mi pobrać krew, ale już byłam w takim stanie (zapaść), że nie mogły znaleźć żył i tylko mi narobiły pełno siniaków. Lekarz w końcu stwierdził że muszę być natychmiast operowana. Zawieźli mnie na salę przedoperacyjną i przygotowywali do laparotomii. Strasznie się tam męczyłam, bardzo mnie bolało, a jakaś babka oglądała telewizorek na całą parę, nie miałam siły żeby jej zwrócić uwagę.
Po operacji mąż opowiadał, że co chwilę się pytałam o to samo i zasypiałam, trzymałam go bardzo mocno za rękę i powtarzałam że go kocham, chyba tak podświadomie się bałam, że mi się coś stanie. Ja nic z tego nie pamiętam :)
Na drugi dzień dowiedziałam się od lekarza, że to była pęknięta torbiel czekoladowa. Po obudzeniu się wydawało mi się, że się tak dobrze czuję i chciałam żeby mi wyjęli cewnik i chciałam jeść :) Pielęgniarka kazała mi podejść do umywalki, ale ledwo co wstałam i tam doszłam, odechciało mi się wszystkiego :)
Po 5 dniach wyszłam ze szpitala, oczywiście nadal ledwo co chodziłam i nie miałam siły, myślałam że nigdy nie dojdę do siebie. Ale bardzo mnie ciągnęło żeby coś robić, np. kazałam mężowi przynieść mi pranie i prasowałam siedząc na kanapie, albo gotowałam obiad na siedząco :) Po około 2 tygodniach już sama chodziłam na zakupy, a po miesiącu już było wszystko OK. Odebrałam wynik histopatologiczny, okazało się że to endometrioza. Zaczęłam chodzić prywatnie do lekarza, który mnie operował. Powiedział mi ładnie regułkę- co to jest endometrioza i że najlepszym lekarstwem jest ciąża. Jako że już od dawna marzyłam o dziecku, nie musiałam się zastanawiać, tylko musiałam odczekać 3 miesiące, żeby się wszystko wygoiło.
5 cykli bezowocnych starań i zaczęłam się niepokoić (ja oczywiście myślałam, że zajdę w ciąże od razu :lol: ). Ale jeszcze w międzyczasie trafiłam do szpitala z powodu silnego bólu w podbrzuszu, który utrzymywał się już 4 dzień i nic mi nie pomagało. Lekarz zrobił USG, stwierdził że nic tam nie widzi i podejrzewa ciążę pozamaciczną. Zrobili mi betę HCG, która wynosiła 108 i lekarz zaczął podejrzewać już "normalną" ciążę i dostawałam zastrzyki na podtrzymanie. Po 3 dniach beta wynosiła już 0. Lekarz powiedział że to było wczesne poronienie i mogłam iść do domu, w razie jak będę plamic to mam przyjść na łyżeczkowanie. Ile ja się napłakałam po tym.
Aha, jeszcze mnie zapytał ten lekarz dlaczego ja nie leczę w żaden sposób tej endometriozy (chociażby duphaston). Niestety mój lekarz nie widział potrzeby leczenia.
Jak poszłam odebrać wypis ze szpitala, to lekarz powiedział, że ma wątpliwości czy ja w ogóle byłam w ciąży i on musi zmienić rozpoznanie (stwierdził że musiał wystąpić jakiś błąd w laboratorium). Napisał mi że miałam nieprawidłowe krwawienie z dróg rodnych (bez sensu :cry: ). Już nie wiedziałam co się dzieje i nie mogłam się pozbierać. Zaczęłam plamic, poszłam do prywatnego lekarza, przepisał mi duphaston i zobaczył na USG 3 zmiany na prawym jajniku. Po @ poszłam do niego znowu i powiedział, że 2 zmiany się wycofały a 1 została, ale nie wiadomo co to jest. Nadal nic nie wspomniał o leczeniu endometriozy. Jak mu powiedziałam, że niepokoi mnie to że nie mogę zajść w ciążę, kazał przychodzi na monitoring owulacji. zrobić badanie hormonów i badanie nasienia męża. Po monitoringu powiedział, że nie mam w ogóle owulacji (pęcherzyk się zmniejsza), hormony LH, FSH i estradiol w normie, tylko prolaktyna nieznacznie podwyższona, natomiast stwierdził, że wyniki męża są prawie idealne.
Powiedział mi że diagnozowanie i leczenie niepłodności to bardzo długi i skomplikowany proces i dał mi 2 możliwości:
1. tabletki antykoncepcyjne w celu uśpienia jajników na 3 miesiące- zapytałam czy bez przerwy na miesiączkę, powiedział że z przerwą- stwierdziłam, że bez sensu i się nie zgodziłam
2. CLO- oczywiście się nie zgodziłam, ponieważ wszystkie wiemy do czego to może doprowadzić przy endometriozie (można sobie wyhodować torbiele).
I to już był ostatni gwóźdź jaki sobie wbił do swojej trumny pan doktor. Powiedziałam, że nigdy do niego więcej nie pójdę i natychmiast zmieniam lekarza.
Ja już wcześniej zaczęłam się niepokoić tym, że w ogóle nie jestem leczona i ten lekarz mi się wydawał taki nieudolny, więc zaczęłam bardzo dużo czytać na temat endometriozy, ale jakoś tak nie miałam chęci zmieniać lekarza...
Znalazłam specjalistę od endometriozy we Wrocławiu. W końcu ktoś sensownie zaczął do mnie mówić o tej chorobie i stwierdził że to bardzo źle, że zostałam zostawiona bez leczenia po operacji. Powiedział, że teraz mam zapomnieć o ciąży i zaczynamy leczenie diphereline 3.75 co najmniej przez 3 miesiące. Do tego stwierdził że wyniki męża nie są zbyt dobre :?: i ma się udać do androloga w celu ulepszenia armii. Natomiast jeśli chodzi o moją owulację (byłam jeszcze w tym samym cyklu co u poprzedniego lekarza), to powiedział że jest pęcherzyk na lewym jajniku (a tamten mówił że na prawym :?: ), ale jest za mały i nawet ja pęknie to nic z tego nie będzie.
No i jestem po pierwszym zastrzyku diphereline, czuję się dobrze, codziennie mnie coś pobolewa ale to u mnie normalne :)
Cieszę się, że podjęłam decyzję o zmianie lekarza bo teraz mam poczucie że jestem właściwie leczona i że mogę mu zaufać, a przy poprzednik lekarzu ciągle coś było nie tak i wciąż mnie coś niepokoiło.
Teraz tylko się obawiam jak zniosę objawy menopauzy i nie mogę się doczekać końca kuracji. :)
Czekam na mój Mały Cud...
Pozdrawiam wszystkie dziewczyny cierpiące na endocholerstwo i czekające na swój Cud!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia kwiatka26
PostNapisane: wtorek, 27 stycznia 2009, 16:05 
Offline
Site Admin

Dołączył(a): poniedziałek, 15 grudnia 2008, 16:23
Posty: 6661
Lokalizacja: Poland Warszawa
kwiatku Twoja historia jest dramatyczna. Ciesze sie ze znalazlas lekarza. Pamietaj ze ten czas na analogach mozesz wykorzystac, na przygotowanie sie do staran. Zrob koniecznie sobie dokladne badania ogolne. Sprawdz tarczyce. Zbadaj przeciwciala. Nie pisalas o stanie Twoich jajowodow. Jesli nie mialas ich badanych mysle ze mozesz sie odwarzyc na zrobienie hsg ewentualnie laparoskopii second look, na ktorej sprawdzisz stan i droznosc jajowodow.

Potem mysle ze powinniscie ustwic sobie plan czasowy na starania. Dobrze byloby sobie pomoc i zrobic od razu monitoring i sprawdzic czy nie wystepuje u Ciebie wrogi sluz.

Trzymam kciuki!

_________________
Basia Kossakowska


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia kwiatka26
PostNapisane: środa, 28 stycznia 2009, 13:32 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 25 stycznia 2009, 11:55
Posty: 344
Basiu, Twoje rady są dla mnie naprawdę cenne, dziękuję Ci za wszystko :)
Badania jak najbardziej wykonam, tylko jakbyś mogła podać mi konkretne nazwy :)
Jajowodów nie miałam do tej pory sprawdzonych, ale planuje badanie hsg na ostatni miesiąc leczenia.
Mam nadzieję, że przez te 3-4 miesiące uda się poprawić też mężową armię :)
Pozdrawiam ciepło!

_________________
lipiec 2008- pęknięta torbiel czekoladowa- laparotomia- endometrioza I/II stopień
styczeń- marzec 2009- Diphereline 3.75
25 styczeń 2010- córcia Pola

moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia kwiatka26
PostNapisane: sobota, 7 lutego 2009, 22:44 
Offline

Dołączył(a): sobota, 7 lutego 2009, 22:09
Posty: 2
kwiatek26

A mogłabyś mi podać do jakiego lekarza trafiłaś we Wrocławiu, bo właśnie jestem na etapie szukania specjalisty od endometriozy.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia kwiatka26
PostNapisane: niedziela, 8 lutego 2009, 10:33 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 25 stycznia 2009, 11:55
Posty: 344
patka, wysłałam Ci namiary na priv :)

_________________
lipiec 2008- pęknięta torbiel czekoladowa- laparotomia- endometrioza I/II stopień
styczeń- marzec 2009- Diphereline 3.75
25 styczeń 2010- córcia Pola

moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia kwiatka26
PostNapisane: niedziela, 8 lutego 2009, 16:28 
Offline

Dołączył(a): sobota, 7 lutego 2009, 22:09
Posty: 2
dziękuję :)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia kwiatka26
PostNapisane: piątek, 13 lutego 2009, 08:04 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 8 lutego 2009, 08:12
Posty: 162
Kwiatku! Mysle ze nie masz sie czego bac kazdy organizm reaguje inaczej a zatrzymanie miesiaczki u mnie moze wynikac z wielu przyczyn. Najwazniejsza jest wiara ze bedzie dobrze.Ciesze sie ze to cholerstwo dopadlo mnie po przyjsciu na swiat mojej Gwiazdeczki. Wierze ze Tobie tez sie uda i szczerze Ci tego zycze. Pozdrawiam serdecznie :)

_________________
ucp.php?i=pm&mode=view&f=0&p=28503http://www.endometrioza.aid.pl/forum/index.php


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia kwiatka26
PostNapisane: piątek, 13 lutego 2009, 11:47 
Offline
Site Admin

Dołączył(a): poniedziałek, 15 grudnia 2008, 16:23
Posty: 6661
Lokalizacja: Poland Warszawa
Kwiatku badania podstawowe powinien zlecic lekarz 1. kontaktu lub ginekolog. Ja bym zrobiła dodatkowo badania na przeciwciała tarczycowe i antykardiolipidowe. Zadbałabym też o wyeliminowanie ewentualnych stanów zapalnych w drogach rodnych. Dobrze jest przebadac serce i watrobe. Ciąza obciaza wlasciwie wszystkie narzady. U mnie np. trzustka w pewnym momencie ciazy blizniaczej bardzo sie zmeczyla. ;)
A jesli Twoj Pan np. ma siedzacy tryb zycia i mało sie rusza to polecam wpierw to! U wielu Panow to dziala cuda :).

_________________
Basia Kossakowska


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia kwiatka26
PostNapisane: sobota, 14 lutego 2009, 10:29 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 25 stycznia 2009, 11:55
Posty: 344
Magdo, dziękuję i gratuluję Gwiazdeczki :) to takie cudowne czytać, jak komuś się udało ... Ja się wystraszyłam, że tak długo się nie ma miesiączki, bo ja po ostatnim zastrzyku chce się od razu starać o Fasolkę i chciałabym jak najszybciej mieć owulację :)

Basiu, we wtorek jadę do mojego gina i wtedy też zrobię te badania co mi poleciłaś. Zrobiłam ostatnio badania na przeciwciała przeciw plemnikowe, ale na wynik się czeka aż 20 dni. Mąż powtórzył badanie nasienia i się przeraziłam. Co prawda o ruchu szybkim ma więcej niż ostatnio (50%, a wcześniej 40%), ale liczba się zmniejszyła o ponad połowę :shock: (wcześniej miał 29mln a teraz 13mln na mm3). Dzisiaj po południu jedziemy do androloga do Wrocławia, zobaczymy co on nam powie. Mąż od jakiegoś czasu chodzi na siłownię i lepiej się odżywia, ale nadal wszędzie porusza się autem, muszę go namawiać na spacerki :)
Pozdrawiam!


Wklejam przebieg wizyty, którą opisałam na wątku "szukam dobrego androloga we wrocławiu":
Wizyta trwała aż 12 min. (z naszym rozbieraniem i ubieraniem), a dlatego tak długo, bo doktor się zainteresował moją endometriozą i chciał obejrzeć wyniki badań i wypis ze szpitala :lol: Pooglądał i nie skomentował tego ani słowem :| Na wyniki nasienia rzucił tylko okiem i stwierdził, że one mu nic nie mówią :evil: Kazał zrobić dodatkowe badania na Kościuszki. Jak mąż zapytał czy może to zrobić w laboratorium w naszym mieście, to powiedział że absolutnie nie, bo to laboratorium na Kościuszki jest sprawdzone i certyfikowane i tylko na podstawie ich wyników będzie mógł coś konkretnego powiedzieć. Jestem strasznie rozczarowana, a mąż jeszcze bardziej. Myślałam że chociaż nam coś powie wytłumaczy, poleci jakieś witaminki, cokolwiek... Jesteśmy źli na siebie bo straciliśmy ponad 200 zł (wizyta+paliwo) i dalej stoimy w miejscu :firing:

_________________
lipiec 2008- pęknięta torbiel czekoladowa- laparotomia- endometrioza I/II stopień
styczeń- marzec 2009- Diphereline 3.75
25 styczeń 2010- córcia Pola

moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia kwiatka26
PostNapisane: niedziela, 15 lutego 2009, 21:16 
Offline

Dołączył(a): niedziela, 15 lutego 2009, 20:40
Posty: 4
Dziewczyny - trzymam za Was wszystkie kciuki, zeby sie udalo trafic na dobrych specjalistow, pozbyctego cholerstwa i zajsc w ciaze. Ja majac 29 lat zrobilam sobie wszystkie badania zeby zaczac starania o dzidzie. Krew , toxo , rozyczki i inne - wszystko wyszlo super. Podczas badania okazalo sie z mam torbiel na lewym jajniku prawie 5 cm...Lekarka nie byla pewna, napisala w badaniu guz ze znakiem zapytania...Kazala mi sie zglosi dol ekarza na ginekologie - onkologie. Mialam robione markery ca125 ktore raz wychodzily gorsze , raz lepsze. Okazalo sie ze mam endometrioze. Dostalam skierowanie na rezonans magnetyczny zeby pozbyc sie watpliwosci odnosnie diagnozy. Nastepnie polecono mi lekarke w centrum leczenia nieplodnosci, ktora zrobila mi ponownie usg i powiedziala, ze zajscie w ciaze bedzie najepszym sposobem na pozbycie sie tego. Dala mi pol roku i uprzedzila ze latwo nie bedzie, ze osoby majace endometrioze maja duze problemy z zajsciem. Jesli po tym czasie nie udaloby sie, wowczas czekala mnie laparoskopia i po 3 mcach od niej ponowne starania. U lekarki bylam na przelomie 2005/2006 roku. Od stycznia 2006 zaczelismy starania o nasza fasolke. W lutym obchodzilismy z mezem nasze 30 urodziny. Pierwsze podejscie ze stycznia nie udalo sie. W marcu bedac na zakupach zachcialo mi sie kiszonej kapusty , ktorazjadlam w domu a potem czekoladki. Maz zasmial sie ze mam zachcianki jak kobieta w ciazy. I jakiez bylo nasze zdziwienie kiedy w polowie maca zrobilam test i faktycznie - udalo sie !!! Bylismy tak szczesliwi, nie moglismy w to uwierzyc. Mamy zdrowa corenke, ma juz 2 lata i 2 miesiace. Robili mi w szpitalu usg przed wyjsciem , i pozniej na kontroli po 6 tygodniach i torbiel zniknela z jajnika. Czy myslicie ze taka torbiel moze sie odnowic? Czy powinnam chodzic regularnie na usg i sprawdzac jak to wyglada ? Z gory dziekuje za wszystkie rady.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 600 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 60  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL