|
Diagnoza i pierwsza operacja ….
I znów wróciłam do mojej Pani doktor – nie komentowała faktu, że nie poszłam do szpitala /wytłumaczyłam gdzie byłam i jaka była decyzja lekarzy/, nie komentowała także faktu, że prawie przez rok się u niej nie pojawiłam. Zrobiła mi usg – guz 6 cm … Dostałam do zrobienia komplet badań, włącznie z Ca125. Pani dr wytłumaczyła mi, że jeżeli Ca będzie przy górnej granicy, to na 99,9 % będziemy pewni, że to endometrioza. Zrobiłam badania, Ca125 wyszło o 40% ponad normę. Trochę się przestraszyłam, miało być tuż przy górnej granicy, a nie przekroczone - tego nie brałam pod uwagę, Pani doktor też nie – przyjęła mnie bez umówionej wcześniej wizyty, poza kolejką, , chociaż na korytarzu czekało chyba z 10 pacjentek. Pani dr trochę sama była zdziwiona wynikiem i wprowadziła mnie w pewnego rodzaju zaniepokojenie. Jednak stwierdziłam, nie ma co się przejmować, najważniejsze jest nastawienie, jeżeli nie jest to endometrioza, a coś gorszego, to w końcu jestem jeszcze młoda i wszystko będzie dobrze. Pani dr dała mi skierowanie do szpitala /niestety ona nie operuje/, dostałam jakiś termin za trzy miesiące, ale się rozchorowałam /chyba na samą myśl o szpitalu/i nie poszłam na operację. Przed nowym terminem operacji postanowiłam poszukać dobrego lekarza, który może mnie zoperować - stwierdziłam, że wolę wiedzieć kto mnie będzie kroił, może będę się mniej bała. Znalazłam, ale Pan dr zanim zdecydował się mnie operować chciał mnie spróbować podleczyć, ale efektów nie było widać i w końcu znalazłam się na sali operacyjnej. Miałam laparoskopię, okazało się że nie tylko miałam torbiel już 6 cm, a kilka innych, mniejszych - pozbyłam się prawie w całości jednego jajnika. Pobyt w szpitalu wspominam miło - mili i sympatyczni lekarze, miłe lekarki. Przesympatyczny lekarz, który tłumaczył co i jak, roztaczał taką aurę spokoju, że w ogóle się nie bałam. Na dodatek fenomenalne Panie w pokoju, które cały czas starały się mieć dobry humor pomimo dręczących ich chorób. Byłam bardzo zadowolona z tego pobytu. Po wyjściu ze szpitala miałam czekać 2 tygodnie na histopatologię - wynik: endometrioza, a później, od lekarza dowiedziałam się, iż jest ona trzeciego stopnia. No cóż … Leczenie danazolem, które znosiłam dobrze. Potem przerwa w braniu leków, porada od lekarza: zajść w ciążę. Potem luteina i po roku znów bolące okresy, krwawienia międzymiesiączkowe, łykanie leków i czekanie ….
_________________ Endo III/IV stopień. 2005 - laparoskopia, 2009 - laparotomia Moja Historia
|