Forum Portalu www.endometrioza.aid.pl

Forum chorych na endometriozę, porady, grupy wsparcia, spotkania kobiet chorych na endometriozę - wszystko o: endometrioza, laparoskopia, torbiel czekoladowa, zrosty, ca-125, płodność.
Teraz jest piątek, 18 października 2019, 17:48

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 813 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 82  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Historia Czarnulki
PostNapisane: piątek, 15 listopada 2013, 16:55 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 15 listopada 2013, 08:35
Posty: 665
Cześć,

czytam Was od jakiegoś czasu dziś mam gorszy dzień i dlatego postanowiłam podzielić się z kimś moją historią.

Zaczęło się kilka lat temu bolesnymi okresami, podczas którymi mdlałam, wymiotowałam i ogólnie byłam nie do życia. Do ginekologa chodziłam regularnie jednak za każdym razem słyszałam, że tak już po prostu musi być bla bla itd. Przez te kilka lat zaczęłam się tak przyzwyczajać do tego, że w sumie co 1/2 miesiąc musiałam być gotowa na mękę.
Dodatkowo zdarzało się tak, że podczas zbliżenia straszliwie bolało..ech jaka ja byłam wtedy głupia. Po mimo tego okropnego bólu starałam się zawsze wytrzymywać, żeby ta druga osoba miała chociaż z tego przyjemność.

Dwa lata temu podczas kochania się z moim obecnym partnerem nie wytrzymałam i po prostu się popłakałam.Po tym wszystkim ukochany wysłał mnie do lekarza, który kolejny raz stwierdził, że wszystko jest ok. W tym samym czasie zaczął nasilać mi się trądzik i nadmierne owłosienie na twarzy, rękach i brzuchu. Zmęczona tym wszystkim udałam się do Endokrynologa. Na jego polecenie zrobiłam badania i krwi i dostałam dzięki Bogu skierowanie na USG. Czytając różne fora w sieci podejrzewałam u siebie po prostu policystyczność jajników, ale wstydziłam się powiedzieć lekarzowi o tym. Bojąc się bezpłodności modliłam się, żeby to nie było to.
Podczas badania bardzo się ucieszyłam gdy lekarz powiedział że to nie PCOS. Szybko zostałam zgaszona tekstem" proszę się nie cieszyć jest coś gorszego". Dostałam skierowanie do szpitala.

Wychodząc od lekarza płakałam tak bardzo, że nie wiedziałam dokąd idę. Nigdy wcześniej nie miałam operacji, nie byłam nawet w szpitalu, a tu z dnia na dzień takie informacje. Lekarz oczywiście przedstawił mi to z kamienną twarzą w tonie" co się głupia babo mażesz" Poszłam więc do innego, żeby potwierdzić diagnozę. Całą noc modliłam się, żeby okazało się, że to pomyłka, że wszystko jest ok. Niestety wyniki się potwierdziły. Lekarz powiedział mi tylko, że zwykle pierwszego dnia jest przyjęcie i kwalifikacja do zabiegu, następnego dnia operacja i za 2 dni wypis.


Do szpitala trafiłam 29.10.2013r. Pierwsze badanie było chyba najgorszym jakie wspominam. Poczułam się wtedy jak totalny śmieć. Badała mnie studentka - było to tak delikatne, że zaczęłam krwawić. Dopiero jak pisnęłam lekarz sam mnie zbadał. Podczas badania dwóch studentów żartowało ze sobą na temat mojej torbieli między sobą . W tym wszystkim byłam ja .. leżąca na fotelu z trzęsącymi się nogami ze strachu, bólu i upokorzenia. Modliłam się, żeby to się skończyło. Usłyszałam jeszcze tylko, że czeka mnie kolejne badanie już u profesora który zakwalifikuje mnie na operację najprawdopodobniej jutro.

I tak czekałam...czekałam i czekałam cały czas na czczo, w nadziei że wreszcie się ktoś mną zainteresuje. Poszłam do gabinetu pielęgniarek i tam dopiero usłyszałam, że profesora już dawno nie ma i że nie jestem wpisana na operację na jutro.
Następnego dnia na obchodzie dowiedziałam się, że ktoś po prostu o mnie zapomniał - nawet moja karta nie była opisana. Podczas badania profesor w obecności około 8-9 lekarzy stwierdził, że czeka mnie jednak laparotomia. Torbiel jest wielki i nie da się tego zrobić laparoskopowo.

Kolejne załamanie, nawet nie miałam się gdzie popłakać.. na korytarzu gdzie jest pełno ludzi? w toalecie gdzie co chwilę się ktoś kręci? Zrobili mi kolejne USG i dzięki Bogu moja torbiel zmalała o prawie centymetr! Po operacji pierwsze co pamiętam to to że było mi baaaaardzo zimno i że złapałam lekarza za rękę i spytałam czy wszystko się udało. Płakałam, że torbiel miałam na prawej stronie i czemu boli mnie lewa?Okazało się, że był to tylko dren. Jedyne co lekarz mi powiedział podczas tego mojego dopytywania to "przykro mi bardzo zaawansowana endometrioza 3 stopień" Od razu poprosiłam o coś na sen, żeby nie płakać już więcej. Na intensywnej terapii nie mogę powiedzieć, pielęgniarki były wspaniałe. Jak wróciłam jednak na normalną salę znowu była tragedia. Dostawałam opierdziel za to, że jak pielęgniarka mnie spytała czy chcę coś przeciwbólowego powiedziałam, że nie. Za pół godziny jednak zaczęło mnie boleć, więc Pani przyszła z łaską i wykładem dla mnie, że przecież ona pytała. Wtedy już nie wytrzymałam, wpadłam w taki szał, płakałam i kazałam jej wyjść, krzyczałam że mam już dość że wszyscy po operacjach chodzą tylko ja nadal nie mogę , że nikt się mną nie interesuje itd. Dostałam coś na uspokojenie i zasnęłam. Operacja była w czwartek, wypisali mnie w poniedziałek.

Wracając do domu płakałam, ze szczęścia że będę już u siebie, ze strachu co będzie dalej czy to się odnowi ?Dostałam receptę na Visanne czytając wszystkie efekty uboczne ...kolejny płacz. Nikt mi nawet nie powiedział ile mam tego brać, jak długo itd. Jestem 2 tygodnie po operacji, te dolne rany goją się ok. Ta w pępku mam wrażenie że się paprze, tzn. czuję że wydzielina w niej brzydko pachnie, dodatkowo widzę że wystaje mi kawałek tej nitki, kompletnie nie wiem co z tym zrobić.

Psychicznie jestem wypompowana totalnie, mam ludzi którzy mnie wspierają cudownego chłopaka, który bardzo dba o mnie, ale nie potrafię sobie poradzić z samą myślą o chorobie. Czuję się wybrakowana, cały czas płaczę, boję się kolejnych operacji i torbieli. Wiem, że nie dam sobie rady, gdybym miała kolejny raz przez to przechodzić :(

Dziękuję, jeśli ktoś dotrwał do końca. Przepraszam, że wszystkie takie chaotyczne :(

_________________
Moja historia

------------------------------------------------------------------------------------------------

Z chorobą jest tak jak ze śmiercią. Jest faktem. Nie jest żadną karą.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Czarnulki
PostNapisane: piątek, 15 listopada 2013, 17:46 
Offline

Dołączył(a): czwartek, 14 listopada 2013, 12:01
Posty: 17
Dotrwałam do końca :)
visanne mi lekarz kazał brać około 6 miesięcy .
Ja też kiepsko przetrwałam czas po operacji dodam że nie byłam na sali pooperacyjnej od razu zawieźli mnie na zwykłą
gdzie po chwili zaczełam wymiotować i gdyby nie to że była dziewczyna na chodzie :D
to bym sie udusiła miałam problemy z oddychaniem a lekarzy nie było.... Ona mnie uratowała a nie pielęgniarki !
O środkach przeciwbólowych mogłam zapomnieć ! słyszałam tylko tak ma być , ma boleć !
ahhhh te szpitale ....
Uwierz mi bedzie coraz lepiej :)
A na ranki polecam Octenisept pomaga :)

_________________
moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Czarnulki
PostNapisane: piątek, 15 listopada 2013, 18:56 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 15 listopada 2013, 08:35
Posty: 665
Dzięki za odzew:)
Powiedz mi jeszcze jak wyglądał u Ciebie pierwszy okres po laparoskopii?
Bolą mnie jajniki, co jakiś czas a zbliża mi się niedługo okres i martwię się bo nie wiem czy tak ma być ?

_________________
Moja historia

------------------------------------------------------------------------------------------------

Z chorobą jest tak jak ze śmiercią. Jest faktem. Nie jest żadną karą.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Czarnulki
PostNapisane: piątek, 15 listopada 2013, 19:13 
Offline

Dołączył(a): niedziela, 19 maja 2013, 18:29
Posty: 2198
Lokalizacja: Łódź
Hej jesteś może z Łodzi?

_________________
moja historia
* 16.10.2012 usunięcie gruczolakowłókniaka piersi lewej
* 08.07.2013 niedoczynność plus hashi
* 20.08.2013 laparoskopia- endometriosis genitalis externa II, zrosty na jelitach, guzki w zatoce Douglasa
* 06.09.2013 jednak startujemy z Visanne- modlimy się żeby guzek w piersi nie rósł :)
* 05.04.2014 koniec Visanne - Zaczynamy starania, nie ma już na co czekać...
*24.08.2014 są 2 tłuste krechy na teście :)
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Czarnulki
PostNapisane: piątek, 15 listopada 2013, 20:08 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 15 listopada 2013, 08:35
Posty: 665
Tak, jestem z Łodzi

_________________
Moja historia

------------------------------------------------------------------------------------------------

Z chorobą jest tak jak ze śmiercią. Jest faktem. Nie jest żadną karą.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Czarnulki
PostNapisane: piątek, 15 listopada 2013, 20:11 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 6 lipca 2009, 15:35
Posty: 20614
Witaj na forum! :) Odbierz prosze moje priwy.

_________________
moj nr gg : 22121906

Obrazek Moje DNA bierze udział w badaniu genetycznym, które może zrewolucjonizować diagnozowanie i leczenie endometriozy. Czy Ty też wzięłaś udział w badaniu?

Kliknij tu, aby się dowiedzieć, jak to zrobić - to proste!

MOJ WIRTUALNY ZAKATEK

Obrazek
Obrazek
Obrazek

POMOC DLA GOJI

Bo z nas Fortuna w zywe oczy szydzi, to da, to wezmie, jako sie jej widzi...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Czarnulki
PostNapisane: piątek, 15 listopada 2013, 22:05 
Offline

Dołączył(a): niedziela, 19 maja 2013, 18:29
Posty: 2198
Lokalizacja: Łódź
Super ja też :) Gdzie miałaś laparo? Ja miałam w Madurowiczu.

_________________
moja historia
* 16.10.2012 usunięcie gruczolakowłókniaka piersi lewej
* 08.07.2013 niedoczynność plus hashi
* 20.08.2013 laparoskopia- endometriosis genitalis externa II, zrosty na jelitach, guzki w zatoce Douglasa
* 06.09.2013 jednak startujemy z Visanne- modlimy się żeby guzek w piersi nie rósł :)
* 05.04.2014 koniec Visanne - Zaczynamy starania, nie ma już na co czekać...
*24.08.2014 są 2 tłuste krechy na teście :)
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Czarnulki
PostNapisane: piątek, 15 listopada 2013, 22:51 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 15 listopada 2013, 08:35
Posty: 665
Ja niestety też... leżałam na 2 piętrze. Kiedy miałaś operację i kto ją robił? U kogo się leczysz tak na codzień?:)

_________________
Moja historia

------------------------------------------------------------------------------------------------

Z chorobą jest tak jak ze śmiercią. Jest faktem. Nie jest żadną karą.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Czarnulki
PostNapisane: sobota, 16 listopada 2013, 17:10 
Offline

Dołączył(a): niedziela, 19 maja 2013, 18:29
Posty: 2198
Lokalizacja: Łódź
Ja leżałam na I piętrze leczę się u dr Guzowskiego i tylko on opiekował się mną na oddziale. To mój lekarz prowadzący. Wspaniały człowiek. Jedna z pacjentek która wychodziła wpadła do mnie na salę pooperacyjną bo chciała się też do niego zapisać. Bardzo jestem zadowolona z opieki tam bo lekarz zaglądał często i pielęgniarki też o mnie dbały. Tylko Pani anestezjolog była bardzo nie miła i zaczęła obrażać mnie po laparo. Powiedziała że powinnam być na chodzie bo w innym kraju to za 4 godz wyszłabym do domu i żebym nie przesadzała bo jak przyjdę rodzić to facet na pewno mnie zostawi i sama tu się będę męczyć. A problem był w tym po laparo, że nie chciałam się odzywać nie wiem czemu. Po prostu jakąś taką niemoc czułam. Leżąc z cewnikiem i mając tlen pod nosem nie wyobrażałam sobie wyjścia tego samego dnia. Na szczęście krótko miałam z nią do czynienia. A laparo miałam robione 20.08.13r. Szkoda, że tak cię tam urządzili i zapomnieli o Tobie.

_________________
moja historia
* 16.10.2012 usunięcie gruczolakowłókniaka piersi lewej
* 08.07.2013 niedoczynność plus hashi
* 20.08.2013 laparoskopia- endometriosis genitalis externa II, zrosty na jelitach, guzki w zatoce Douglasa
* 06.09.2013 jednak startujemy z Visanne- modlimy się żeby guzek w piersi nie rósł :)
* 05.04.2014 koniec Visanne - Zaczynamy starania, nie ma już na co czekać...
*24.08.2014 są 2 tłuste krechy na teście :)
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Czarnulki
PostNapisane: sobota, 16 listopada 2013, 17:38 
Offline

Dołączył(a): środa, 3 kwietnia 2013, 14:50
Posty: 69
Witaj na forum! :)

_________________
Moja Historia

*Od 15 roku życia bardzo bolesne miesiączki...
*08.02.2013r. laparoskopia: torbiel endometrialna jajnika lewego + ogromne ilości zrostów, endometrioza III/IV stopień
*01.03.2013r. visanne
*09.05.2013r. rezonans magnetyczny: gruczolak przysadki mózgowej - bromergon
*10.11.2013r. odstawienie visanne
*01.01.2014r. DWIE KRESECZKI :)
*03.09.2014r. Mój Skarb- Teoś :*


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 813 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 82  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL