Forum Portalu www.endometrioza.aid.pl

Forum chorych na endometriozę, porady, grupy wsparcia, spotkania kobiet chorych na endometriozę - wszystko o: endometrioza, laparoskopia, torbiel czekoladowa, zrosty, ca-125, płodność.
Teraz jest poniedziałek, 16 września 2019, 15:42

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 74 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 8  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Historia Tusi - niby nic :)
PostNapisane: środa, 15 maja 2013, 17:32 
Offline

Dołączył(a): piątek, 10 maja 2013, 17:08
Posty: 129
Cześć dziewczyny,

Jak już wszystkie piszą to i ja napiszę :)

Nie wiem jak długo choruję. Od 15 roku życia miałam wręcz ogromne miesiączki, trwające po 9-10 dni, z dużym krwawieniem i bólem. Do ginekologa oczywiście chodziłam już zanim dostałam @ - to jedyny lekarz, którego wizyt pilnowałam zawsze. Najpierw z przekonania, a odkąd moja mama zmarła 4 lata temu to chodzę ze strachu - zmarła na raka szyjki macicy.

Wracając do tematu - ponieważ jakoś nie spieszyło mi się do współżycia, dopiero w wieku 21 lat dowiedziałam się że mnie boli :) Ale myślałam że to normalne, bo tak mówił lekarz. W końcu z niedoboru żelaza wykryli u mnie anemię w 2007 roku ale nikt się nie zajął tym, skąd ona się wzięła - mimo moich próśb i pytań, do tej pory się z nią zmagam ale przynajmniej wiem, że to może być od tych mocnych miesiączek i endo. U ginekologa przez te wszystkie lata mówiłam o swoich objawach (uniemożliwiające życie bóle podczas miesiączki, podczas stosunku i w różnych innych sytuacjach) ale dopiero w październiku ubiegłego roku (2012), gdy bóle się nasiliły i stały się wszechobecne lekarz powiedział że to na 95% endometrioza (dodatkowo na usg zobaczył torbiel na lewym jajniku). Pierwszy raz usłyszałam nazwę tej choroby, dostałam podczas tej samej wizyty skierowanie na laparoskopię. Byłam przerażona zabiegiem, chorobą, wszystkim. Pan doktor powiedział mi tylko że mam się zapisać na operację i że mam być po miesiączce. Tyle. Zadzwoniłam nawet do tego szpitala ale pani w rejestracji nie miała pojęcia ile dokładnie dni po miesiączce to ma być, że to lekarz musi dokładnie powiedzieć, więc sprawa się przedłużała. Chyba właśnie wtedy zajrzałam tu po raz pierwszy, ale wtedy każdy post przerażał mnie jeszcze bardziej. Dopiero teraz, czytając Wasze historie, podziwiam Was dziewczyny za to, że to wszystko wytrzymujecie-ja właściwie nic jeszcze takiego nie przeżyłam w związku z endo oprócz bólu a już miewam mega doliny.

Mój szef i dobry kolega polecił, żebym może poszła to jeszcze skonsultować u drugiego lekarza zanim dam się pokroić. Znalazłam więc polecaną w internecie w Poznaniu panią doktor i zapisałam się na wizytę. Powiedziałam jakie mam objawy, nie sugerując że mam wstępną diagnozę. Usłyszałam, że mam torbiel na lewym jajniku, owszem, ale nie jest pochodzenia endometroidalnego i wynika z tego że podczas owulacji jajeczko się jakoś źle ułożyło i 2 miesiące kuracji tabletkami hormonalnymi powinny załatwić sprawę. Wtedy zapytałam wprost, czy widzi podstawy do podejrzenia endometriozy bo ktoś inny tak powiedział i stwierdziła, że raczej nie ma ku temu powodów, ale załatwmy najpierw ten jajnik i potem zobaczymy. No to jedziemy z koksem... 2 albo 3 miesiące brania tabletek (nie pamiętam już), po trzech czy czterech poszłam na wizytę sprawdzić czy coś się zmieniło. Pani doktor mnie zbadała, oglądamy lewy jajnik - cud miód malina, żadnej torbieli, sama się wchłonęła. Jaka radość :) ale skierowała aparat na prawy jajnik a tam... torbiel. Pani doktor zbadała mnie dalej i stwierdziła, że gołym okiem widać w pochwie plamki, które wg niej świadczą o tej wrednej endo, a w połączeniu z taką torbielą to można mieć już właściwie pewność. Nie wiem jaka jest duża, ale wydaje mi się że niewielka. Dostałam visanne i biorę drugie opakowanie - mocno tyję, mam humory, ale to wszystko nic - przynajmniej mam życie bez bólu! Pod tym względem jestem przeszczęśliwa - prawie cały ból poszedł sobie w cholerę a ja mogę w miarę normalnie funkcjonować, czekając na wizytę po 3 miesiącach stosowania visanne. Zobaczymy co ta endomałpa nawywijała we mnie, może zwinie manatki a może jej nie ma. Wizyta 18 czerwca :)

Ogólnie to najgorsze w tym wszystkim dla mnie jest to, że czytając Wasze wpisy dochodzę do wniosku że powinnam jak najszybciej mieć dzidzię - we wrześniu będę miała 29 lat i po pierwsze już czas, po drugie nie wiem co będzie dalej z leczeniem jeśli to w ogóle endo - zawsze uważam, że wszystko się jeszcze może zdarzyć. To mnie najbardziej martwi - bo ani nie czuję się za bardzo na siłach, ani nie jestem przekonana czy mój partner to ten jedyny - kochana osoba, ale ja chyba mam duże potrzeby i nie wiem czy na dłuższą metę on będzie potrafił je spełnić.

Uf, chyba tyle :) dziękuję za uwagę i - jak ewa chodakowska powiem - gratuluję że wytrzymałaś do końca! :)

_________________
Moja historia :)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Tusi - niby nic :)
PostNapisane: środa, 15 maja 2013, 17:55 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 1 lutego 2013, 21:20
Posty: 1648
Cześć, wytrzymałam do końca ;) hehe, żart ;)
no niestety ta wstrętna endometrioza nie jest łatwa do wykrycia, zwłaszcza jak nie ma torbieli.. możesz spróbować póki co z visanne, słyszałam, że jest dobry w wyciszaniu endo. A jak to nie pomoże, wtedy może warto byłoby zrobić laparoskopię, to naprawdę nic strasznego :) a będziesz wiedziała na czym stoisz, wyczyszczą i w brzucholu wszystko i może znajdą źródło bólu.. wielu dziewczyną laparoskopia pomogła z bolesnymi @.. widzę, że jesteś z poznania.. niedługo szykuje się spotkanie w poznaniu, z tym, że nie mamy jeszcze ustalonego terminu ;) chętnie Ci opowiem o moich poznańskich lekarzach.. chociaż, może lepiej się nie denerwować ;) a ta pani ginekolog u której teraz się leczysz pracuje na polnej?
trzymam kciuki, żeby visanka pomogła :) a propos dziecka, to wydaje mi się, że nie powinno się mimo wszystko podejmować tej decyzji ze względu na chorobę.. ja również długo zwlekałam z decyzją o dziecku, aż w końcu dojrzałam do tego i jestem pewna, że już czas i że chciałabym już być mamą ;) życzę Ci, żeby i ten problem udało Ci się rozwiązać.. ale nic na siłę.. musisz powiedzieć swojemu lekarzowi, że jeszcze nie chcesz mieć dziecka, to na pewno dostosuje odpowiednie leczenie do Ciebie ;)

_________________
MOJA HISTORIA


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Tusi - niby nic :)
PostNapisane: środa, 15 maja 2013, 19:18 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 6 lipca 2009, 15:35
Posty: 20608
Witaj na forum! :)

_________________
moj nr gg : 22121906

Obrazek Moje DNA bierze udział w badaniu genetycznym, które może zrewolucjonizować diagnozowanie i leczenie endometriozy. Czy Ty też wzięłaś udział w badaniu?
Obrazek
Kliknij tu, aby się dowiedzieć, jak to zrobić - to proste!

MOJ WIRTUALNY ZAKATEK

Obrazek
Obrazek
Obrazek

POMOC DLA GOJI

Bo z nas Fortuna w zywe oczy szydzi, to da, to wezmie, jako sie jej widzi...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Tusi - niby nic :)
PostNapisane: środa, 15 maja 2013, 19:25 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 6 marca 2013, 20:54
Posty: 5645
Lokalizacja: Wielkopolska
Tusiu, witaj :)
ja mam 10 lat więcej i powiem Wam wszystkim, że żałuję że nie sprawiłam sobie dziecka wcześniej....w sumie to nie wiem z kim by mogło być ;) ale i tak żałuję. Dałabym sobie radę, nie ja pierwsza i nie ostatnia....ale to takie moje zdanie tylko :)

_________________
Zapraszam na moje aukcje: http://allegro.pl/listing/user/listing. ... id=6719593

gg 5870987

W wielu momentach życia jedyne czego pragniemy to odpuścić i zrezygnować.. a przecież sens tkwi w tym, by odszukać coś, co nie pozwoli nam się poddać... musimy upadać, po to, żeby umieć się podnieść. Podnosimy się po to, by za jakiś czas upaść znowu.

Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą

MOJA HISTORIA
Obrazek
Obrazek
13.11.2010 - Aniołek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Tusi - niby nic :)
PostNapisane: środa, 15 maja 2013, 19:38 
Offline

Dołączył(a): piątek, 10 maja 2013, 17:08
Posty: 129
Wiem że nic na siłę :) Dzidzia chyba zaczeka, jakoś mocno wierzę że nie będę miała z tym problemów. No to obgadamy tych lekarzy :) Coś mi się kojarzy że obecna pani doktor chyba pracuje na polnej, przyjmuje w gabinecie koło śródki. Bez kryptoreklamy :)

Jestem więc (chyba) endokobietką na odwyku bólowym :) psychicznie nawet mi gorzej niż fizycznie, ale potrafię jeszcze się uśmiechać co zamierzam zaprezentować na spotkaniu :D

_________________
Moja historia :)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Tusi - niby nic :)
PostNapisane: środa, 15 maja 2013, 19:44 
Offline

Dołączył(a): środa, 2 czerwca 2010, 15:51
Posty: 1905
Jeśli nie jesteś pewna co do partnera, czy o "ten" to nie ma co sie pchac w ciążę Ale jeśli masz taka pewność i chciałabys kiedyś być mama, to zaczelabym na Twoim miejscu robić coś w tym kierunku
Ja zaczęłam starania gdy bylam mniej wiecej w Twoim wieku (28 lat i 9 miesięcy) i minęły 2 lata zanim sie udało A i tak wyszło to cudem, bo lekarze nie dawali juz szans na naturalna ciążę
A na początku tez bylam optymistka, ze kilka miesięcy i sie uda.. bo przecież całe życie ostrzegają nas, żeby nie "wpaść", wiec poczecie wydaje sie takie proste... A rzeczywistość okazuje sie zgoła inna, zwłaszcza przy endometriozie
Nie zapominaj tez ze przed 30 zaczyna spadać płodnośc Warto zrobić sobie badania na rezerwe jajnikowa Amh, powie Ci to w jakim stanie sa Twoje jajniki i ile zapasu im jeszcze zostało

_________________
moja historia
wątek ciążowy
12.2009 torbiel endo 6cm
03.2010 laparoskopia
06-08.2010 zoladex
09.2010 pseudotorbiel
01.2011 nawrót endo, słabe nasienie
05.2011 laparoskopia - zrosty, torbiel endo - lewy jajnik(2 cm)
06-09.2011 zoladex
11.2011 znow pseudotorbiel, niepekajace pecherzyki
04.2012 Iui :(
05.2012 mala rezerwa jajnikowa, hiperprolaktynemia czynnosciowa
08.2012 IMSI 2 zarodki :(
29.10.2012 Beta 105 :)
06.11.2012 pecherzyk ciazowy Natura zaskakuje :)
11.07.2013 MIŁOSZ

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Tusi - niby nic :)
PostNapisane: środa, 15 maja 2013, 19:51 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 6 marca 2013, 20:54
Posty: 5645
Lokalizacja: Wielkopolska
ja mam takie zdanie bo dobijam do 40tki :/

_________________
Zapraszam na moje aukcje: http://allegro.pl/listing/user/listing. ... id=6719593

gg 5870987

W wielu momentach życia jedyne czego pragniemy to odpuścić i zrezygnować.. a przecież sens tkwi w tym, by odszukać coś, co nie pozwoli nam się poddać... musimy upadać, po to, żeby umieć się podnieść. Podnosimy się po to, by za jakiś czas upaść znowu.

Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą

MOJA HISTORIA
Obrazek
Obrazek
13.11.2010 - Aniołek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Tusi - niby nic :)
PostNapisane: środa, 15 maja 2013, 19:53 
Offline

Dołączył(a): piątek, 10 maja 2013, 17:08
Posty: 129
o, dzięki za informacje. Coś w tym jest - ciągle wydawało mi się że po każdym "razie" mogę być w ciąży, mimo zabezpieczenia i faktycznie zostaje to w głowie. Ale dzięki za realne podejście - w czerwcu się dowiem więcej u pani dr.

A tak nawiasem mówiąc - czy któraś z Was miała stan podgorączkowy? Ja mam prawie od początku roku non-stop 37 st, czasami 37,5 i zastanawiam się czy to może być od endo? Doktor rodzinna mówi że może to byc od anemii ale po leczeniu żelazem powinno przejść - niestety nie przechodzi. Jutro się dowiem co dalej z tym robimy, ale może Wy macie jakieś doświadczenia :)

Gosiu - no właśnie, pół życia czekamy na tego właściwego a jednocześnie chcemy być w pełni sił dla naszego maleństwa jak już będzie, i jak to kurde zrobić...

_________________
Moja historia :)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Tusi - niby nic :)
PostNapisane: środa, 15 maja 2013, 19:57 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 6 marca 2013, 20:54
Posty: 5645
Lokalizacja: Wielkopolska
ja tak miałam przez ostatni miesiąc, rano i wieczorem mierzyłam i 37,3. Ewidentnie jakiś stan zapalny, czyli organizm próbuje coś zwalczyć. U mnie walczył z tarczycą, teraz jestem na lekach. OB miałam 15.

_________________
Zapraszam na moje aukcje: http://allegro.pl/listing/user/listing. ... id=6719593

gg 5870987

W wielu momentach życia jedyne czego pragniemy to odpuścić i zrezygnować.. a przecież sens tkwi w tym, by odszukać coś, co nie pozwoli nam się poddać... musimy upadać, po to, żeby umieć się podnieść. Podnosimy się po to, by za jakiś czas upaść znowu.

Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą

MOJA HISTORIA
Obrazek
Obrazek
13.11.2010 - Aniołek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Tusi - niby nic :)
PostNapisane: środa, 15 maja 2013, 21:47 
Offline

Dołączył(a): środa, 2 czerwca 2010, 15:51
Posty: 1905
Ja mam niemal permanentny stan podgoraczkowy od 9 r.z. :D z tego powodu nawet w 3 klasie podstawówki byłam przez miesiąc na zwolnieniu
Na pewno podwyższona temperatura moze mieć związek z cyklem

_________________
moja historia
wątek ciążowy
12.2009 torbiel endo 6cm
03.2010 laparoskopia
06-08.2010 zoladex
09.2010 pseudotorbiel
01.2011 nawrót endo, słabe nasienie
05.2011 laparoskopia - zrosty, torbiel endo - lewy jajnik(2 cm)
06-09.2011 zoladex
11.2011 znow pseudotorbiel, niepekajace pecherzyki
04.2012 Iui :(
05.2012 mala rezerwa jajnikowa, hiperprolaktynemia czynnosciowa
08.2012 IMSI 2 zarodki :(
29.10.2012 Beta 105 :)
06.11.2012 pecherzyk ciazowy Natura zaskakuje :)
11.07.2013 MIŁOSZ

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 74 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 8  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Bing [Bot], Google [Bot] i 11 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL