V_L a czy zauważyłaś u siebie jakieś inne objawy oprócz pocenia? Czasem może mieć to związek z tarczycą, czy przy badaniu hormonów miałaś również wykonany profil tarczycowy?
Ja pisałam o ziółkach na swoim wątku, ale zamelduję się i tutaj, co by więcej dziewczyn się wypowiedziało o ziółkowych kuracjach. Od stycznia zaczęłam pić mieszankę nr 1 o. Klimuszko, którą podała na pierwszej stronie wątku
SunshineOgólnie jestem zadowolona, dobrze się czuję pijąc je, tylko ten smak jest nie do zniesienia. Zadziałały lekko uspokajająco, czego potrzebowałam. Jednak dzisiaj (@) pojawiły się obawy czy dobrze robię pijąc ziółka na własne ryzyko, bo odczuwam silne bóle miesiączkowe, silniejsze niż zazwyczaj. Nie będę przerywać jednak kuracji, gdyż to naturalny lek i potrzebuje czasu i nie jest dobrze zaprzestać, gdy zaobserwuje się pogorszenie, trzeba zaczekać aż się polepszy

Zachęciło mnie działanie antyzrostowe tej mieszanki, gdyż miałam zrosty w jajowodach, które ponoć zostały udrożnione podczas hsg. Lekko stymulujące działanie odczułam w okolicach jajeczkowania, co mnie ucieszyło, bo chyba mój śpiący królewicz czyli nieoperowany jajnik wybudził się z zimowego snu. Będę meldować jak się sytuacja rozwija. Mam nadzieję, że to całe poświęcenie jest warte zachodu. Dziewczyny piszą tutaj raczej o negatywnym wpływie ziółek na endometriozę. Tak się zastanawiam czy jest na świecie coś co działa na to choróbsko??!!

Dodam jeszcze, że nie przyjmuję żadnych leków, które mogłyby kolidować z ziółkami. Ze swoim lekarzem jednak nie konsultuję, chyba by mnie wyśmiał

Jest to moja ostatnia deska ratunku przed leczeniem, którego się boję bardziej niż ziółek. Jeśli coś to będę mieć pretensje do samej siebie. Swoją drogą nie wydaje mi się, żeby lekarze w klinikach niepłodności byli za ziółkami i doradzali je swoim pacjentkom, myślę, że raczej by odradzali, można by się najwyżej skonsultować w gabinecie u zwykłego gina.