U mnie poszło szybko aczkolwiek przypadkowo. Torbiel pojawiła się w październiku przy corocznym przeglądzie. Ponieważ była bezobjawowa i badanie wypadło w II poł cyklu, kazano mi ją obserwować. za miesiąc się spłaszczyła, co pani od usg kazała przyjąć za dobry omen.
Potem zaczęly się bóle, więc w marcu poszłam znowu na usg. Wtedy padło podejrzenie, że to może krwotoczna. Dostałam skierowanie na ca-125 i brałam luteinę. Ca podwyższone, torbiel bez zmian 3x4 cm, w kwietniu lekarz powiedział, że to zapewne endometrialna i zaordynował laparo.
Zaproponował prywatnie, ale ponad 3.500 tys uznałam za przesadę i poszłam do państwowego. O ile ja byłam cierpliwa w czekaniu na swoję kolej, moja torbiel tyle wyrozumiałości nie miała

. Tydzień przed planowanym terminem, trafiłam do szpitala w stanie ostrym z 8cm balonem. wyłam z bólu.
Tak więc szczęśliwie droga i diagnoza chyba dość krótkie były . Finał tylko nerwowy.
Ale tak naprawdę cała walka dopiero teraz się zacznie
